Menu

Lotta w świecie książek

"Calder. Narodziny odwagi" Mia Sheridan

lottagirl

13162241_1169428659768652_1830062778_n

Fabuła: Calder mieszka wraz z rodzicami oraz siostrą w Arkadii. Sekta, w której przyszło im żyć ma bardzo jasne i surowe zasady. Każdy ma swoje miejsce. Robotnicy zajmują się pracą fizyczną. Wszyscy ubierają się tak samo. Muszą wyrzekać się wielu rzeczy. Mieszkają w chatkach bez ogrzewania, prądu czy bieżącej wody. To robotnicy dbają o to by w Arkadii niczego nie brakowało. Jest też druga grupa - Rada. Jednakże ich obowiązują inne zasady. Żyją w murowanym domu, mają dostęp do prądu czy bieżącej wody. Pracują na zewnątrz i mogą posiadać pieniądze czy słodycze. Dwa światy, które przywódca - Hector - tłumaczy decyzją bogów. Hector jest człowiekiem władczym. Można powiedzieć, że gdyby nie był przywódcą, to jego życie nie miałoby sensu. Opowiada wiernym o złym świecie na zewnątrz oraz o przepowiedni. Przepowiednia mówi, że musi poślubić wybrankę. Gdy to nastąpi, nadejdzie wielki potop, wszyscy w nim zginą i trafią do lepszego świata. Pewnego dnia do Arkadii zostaje sprowadzona Eden. Zaledwie ośmioletnia dziewczynka ma w przyszłości zostać żoną przywódcy. Już od pierwszej chwili jej drogi krzyżują się z dwa lata starszym, Calderem. Jednak wtedy, żadne z nich, nie wie jaki los ich czeka. Bohaterowie mimo, iż żyją blisko siebie, nie mają szans na wspólne zabawy. Gdy stają się starsi dochodzi do przypadkowego spotkania. Miejsce to staje się ich miejscem. Dzięki każdemu spotkaniu uczucie rozkwita. Próbują się go wyprzeć, przecież jest zakazane, jednak to nie takie łatwe. Uświadamiają sobie, że jedyne rozwiązanie to ucieczka. Przygotowania nie są łatwe. W całym procesie pomaga im przyjaciel Caldera, Xsander, który również zamierza uciec. Oczywiście jak to w życiu, nie wszystko udaje się, tak jak powinno. Czy ucieczka się uda? Jak poradzić sobie w świecie, którego się nie zna? Zaskakujące zakończenie odpowie na wiele pytań, a jeszcze więcej zada. 

 

Moja opinia: Wiele dobrego słyszałam o autorce. Mia Sheridan uważana jest za wybitną pisarkę. Podobno wspaniale buduje napięcie, postaci, wzruszenie. Z jednej strony chciałam to sprawdzić. Z drugiej się bałam. Wiele razy nie podpasowały mi książki, które inni uważali za wspaniałe. Jednakże w historie o Calderze i Eden wsiąknęłam cała. Każda chwila gdy nie mogłam w niej być, była udręką. Gdy zbliżałam się do zakończenia... Cóż... Po prostu nie chciałam kończyć. Mało, która książka sprawia, że płacze. Najczęściej jednak łzy wywołują historie prawdziwe. Tutaj nie mogłam powstrzymać łez. Wiele razy byłam też wściekła na to co spotykało głównych bohaterów. Mia Sheridan zbudowała postaci tak realistyczne, że musiałam sobie tłumaczyć "halo! to książka". Jednak i to nie pomagało. Nie tylko postaci są realne. Świat sekty i jej przywódcy również jest odzwierciedlony w sposób, który zachwyca. Książka po prostu mnie oczarowała. Trudno mi o niej pisać. Zakochałam się w bohaterach. Chcę znać ich dalsze losy. Na uwagę zasługuje również fakt, że poznajemy dwa punkty widzenia. Spotykamy się z narracją pierwszoosobową. Niektóre rozdziały pisane są przez Caldera, niektóre przez Eden. Na koniec okładka! Hipnotyzująca!

 

 

Dziękuje Wydawnictwo Sensus za możliwość przeczytania. 

Recenzja przedpremierowa.

Premiera "Calder. Narodziny odwagi" - czerwiec 2016

Premiera "Eden. Nowy początek" - sierpień 2016

 

Moja ocena: ******

Skala ocen: * nie polecam ** nie moja bajka *** daje radę **** dobra ***** bardzo dobra ****** lotta poleca

 

 Cytaty:

„Moje serce pragnie, abyś to ty był moim przeznaczeniem.”

 

„Calder był dobrocią – czystą, nieskrywaną dobrocią. Emanował nią. Nie sposób było nie pragnąć utonąć w tym pięknie... czułam, że z chęcią mogłabym opleść jego kości i wdychać jego skórę.

Przerażało mnie to i zarazem dawało ukojenie.”

 

„Uśmiechnęłam się, kładąc się na nim i całując jego szyję. - Jestem najmniejszym z twoich zmartwień.

Zaśmiał się, choć słychać było, że nie jest mu do śmiechu. - O nie, bez wątpienia jesteś największym z moich zmartwień – rzekł, ale spojrzał na mnie ze ściskającą serce czułością.”

 

„Znów cicho się roześmiałam, a mój śmiech przeszedł w westchnienie. - W istocie – rzekłam z zamiarem podjęcia jego gry – wszystkie kobiety są równie silne jak mężczyźni. Tylko nie możemy o tym mówić głośno, żeby nie zranić waszych delikatnych ego.”

 

„Wbiłem w niego spojrzenie, próbując wykrzesać z siebie jakieś resztki gniewu albo choćby poirytowania, ale w końcu bezsilnie opuściłem ramiona. - Już sobie to uświadomiłem. Tylko po prostu nie chciałem mówić tego na głos. Za żadne skarby. - Ogarnęła mnie rozpacz.”

 

„Eden, wciąż czuję dotyk twoich ust. Gdy zamykam oczy i gdy śpię. Smakuję cię. Oddycham tobą od świtu do nocy. Odbieram cię wszystkimi zmysłami i mam nadzieję, że ty czujesz to samo. Muszę się z tobą zobaczyć.”

 

„Piękna jak kwiat. Silna jak chwast.”

 

„-Słyszałaś o powoju, który nazywamy blaskiem poranka? - uśmiechnąłem się i spojrzałem w jej głębokie, niebieskie oczy. Była dzieckiem, ale nie sposób było nie dostrzec jej urody.

Uniosła brew i zagryzła wargę, przecząc głową.

Stanąłem przed nią i skrzyżowałem ręce na piersiach. - Ten powój to piękny kwiat, bardzo delikatny. Błękitny, tak jak twoje oczy – zawiesiłem głos i znów się uśmiechnąłem. - Ale wiesz, co jest w nim niezwykłego? - nachyliłem się, a Eden z błyszczącymi z ciekawości oczami też przysunęła się bliżej. - Sekret powoju jest taki, że jeśli mu pozwolisz, rozpleni się na wszystkich twoich uprawach, bo nie jest tylko kwiatem. To także chwast, bardzo zaborczy. Silniejszy, niż się wydaje.”

 

„Nie mogłem oderwać od niej oczu. Była urzekająca, cudowna. I niech bogowie mi wybaczą, ale ziarno miłości, które we mnie zakiełkowało; ziarno, którego przyrzekałem nie pielęgnować, i tak rosło z każdą chwilą. Mógłbym przysiąc, że czuję, jak jego aksamitne kosmyki poruszają się we mnie, rosną i oplatają żywotne części tego, kim byłem. Nie potrafiłem ich powstrzymać. Usidliła mnie. Ja byłem polem, a ona powojem. Zawładnęła mną. Tak po prostu. A może nie tak po prostu? Może rozkwitała we mnie od lat? Ale w owej chwili nie potrafiłem nazwać tego inaczej.”

 

© Lotta w świecie książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci